Spektakularny i krwawy cios Ukraińców. Kreml grzmi po ataku
Pierwszy atak na rosyjskie magazyny miał miejsce 18 lipca. Drony uderzyły w centra logistyczne w Kotowsku w obwodzie tambowskim oraz w Elektrostali pod Moskwą. Według rosyjskich władz i firmy Wildberries był to najkrwawszy atak na infrastrukturę spółki od początku wojny. Zginęło co najmniej osiem osób – siedem w Kotowsku i jedna w Elektrostali – a ponad 80 zostało rannych. Większość ofiar stanowili pracownicy nocnej zmiany, którzy przebywali w halach podczas wybuchu pożaru. Drugie uderzenie nastąpiło cztery dni później. Tym razem celem były centra logistyczne w Krasnodarze i Niewinnomyssku. W obu przypadkach wybuchły pożary, konieczna była ewakuacja pracowników, jednak według dostępnych informacji nie było ofiar śmiertelnych. Nad wszystkimi miastami bardzo długo unosiła się chmura czarnego dymu. Wybór celów nie był przypadkowy. Elektrostal należy do największych centrów logistycznych Wildberries i obsługuje miliony produktów dziennie. To nie są zwykłe magazyny, lecz magazyny węzłowe całego systemu dystrybucji. Ich wyłączenie powoduje konieczność przekierowania tysięcy transportów do innych obiektów, zwiększa obciążenie pozostałych magazynów i wydłuża czas dostaw. Przede wszystkim ma mieć znaczenie dla dostaw komponentów elektronicznych i innych towarów, które – według władz w Kijowie – trafiają stamtąd do przedsiębiorstw pracujących na potrzeby rosyjskiego przemysłu obronnego. Zwłaszcza dla przemysłu dronowego, który opiera się na komponentach sprowadzanych z Chin. Ukryty przemyt Ukraińcy od kilku miesięcy coraz częściej atakują nie tylko rafinerie, składy paliw czy zakłady zbrojeniowe, ale również elementy zaplecza logistycznego rosyjskiej gospodarki. Najpierw na terenach okupowanych i na płytkim zapleczu, a teraz również na głębokim. Prezydent Wołodymyr Zełenski po atakach na magazyny Wildberries stwierdził, że były one wykorzystywane do zaopatrywania rosyjskiego przemysłu dronowego w komponenty elektroniczne, urządzenia nawigacyjne i inne wyposażenie objęte zachodnimi sankcjami. To bardzo istotna informacja, ponieważ Wildberries nie jest zwykłym sklepem internetowym, choć wiele osób porównuje je do polskich platform zakupowych. Jest największą platformą e-commerce w Rosji, posiadającą dziesiątki ogromnych centrów logistycznych i tysiące punktów odbioru. Każde z takich centrów obsługuje setki tysięcy przesyłek dziennie. Przechowywane są tam miliony produktów – od odzieży i elektroniki po części zamienne, narzędzia, urządzenia elektroniczne, akumulatory czy podzespoły sprowadzane z Chin. Dlatego zaczęły w pewnym momencie pełnić podwójną rolę. Oficjalnie są to centra handlowe, jednak równie dobrze mogą być wykorzystywane jako węzły przeładunkowe dla towarów zamawianych przez firmy współpracujące z przemysłem obronnym. Rosja od dawna korzysta z rozbudowanej sieci pośredników, którzy sprowadzają przez kraje trzecie mikroelektronikę, moduły GPS, sterowniki, kamery termowizyjne, przetworniki czy elementy wykorzystywane przy produkcji dronów. Nie ma potrzeby magazynowania ich wyłącznie w wojskowych składach. Wręcz przeciwnie – rozproszenie zapasów w cywilnej sieci logistycznej utrudnia ich identyfikację. Tym samym magazyny, przez składowanie elementów podwójnego przeznaczenia, które trafiają do przemysłu zbrojeniowego, stały się całkowicie legalnym celem ataków, choć Rosjanie powtarzają, że były to wyłącznie cywilne cele. Dobrze wybrane cele? Współczesna logistyka działa w systemie ciągłym. Jeżeli z użytku zostaje wyłączone centrum logistyczne o powierzchni kilkuset tysięcy metrów kwadratowych, tysiące ciężarówek trzeba przekierować do innych magazynów. Powstają opóźnienia, rosną koszty transportu, a część przesyłek wymaga ponownego sortowania. To nie tylko utrudnia handel, ale także zmniejsza przepustowość całego systemu. Warto zwrócić uwagę na lokalizacje ostatnich uderzeń. Krasnodar jest jednym z najważniejszych rosyjskich węzłów transportowych obsługujących południowy kierunek działań wojennych. Przez region przebiegają szlaki prowadzące na Krym oraz do okupowanych części obwodów zaporoskiego i chersońskiego. W samym Krasnodarze działają także przedsiębiorstwa elektroniczne i aparaturowe, takie jak Krasnodarski Zakład Przyrządowy "Kaskad" produkujący sprzęt komunikacyjny i systemy łączności dla wojska oraz JSC Saturn, które specjalizuje się w projektowaniu i produkcji sprzętu radioelektronicznego dla rosyjskich systemów obrony przeciwlotniczej. Oba wykorzystują komponenty sprowadzane z zagranicy. Z kolei Niewinnomyssk leży na skrzyżowaniu ważnych tras kolejowych i drogowych prowadzących na Kaukaz oraz południe Rosji. Ponadto mieszczą się w nim zakłady JSC Energomera, produkujące systemy dla energetyki i przemysłu chemicznego. Nie są to więc przypadkowo wybrane cele. Omijanie sankcji Nie można natomiast z całą pewnością stwierdzić, że w zaatakowanych magazynach znajdowały się wyłącznie komponenty wojskowe. Jeśli były, to wykorzystywały jako przykrywkę zwykłe cywilne produkty. Od ubrań, przez meble, aż po sprzęt AGD. Wiadomo, że były to przede wszystkim centra obsługujące cywilny handel internetowy, natomiast Ukraina utrzymuje, że jednocześnie wykorzystywano je do przeładunku i dystrybucji elementów trafiających do rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego. Tłumaczenie wcale nie jest wydumane, a współgra z rosyjskim sposobem obchodzenia sankcji. Wielokrotnie wcześniej w mediach społecznościowych sami Rosjanie przyznawali, że z magazynów korzysta wojsko. Jednak szczegółowa zawartość konkretnych magazynów nie została niezależnie zweryfikowana. Jeśli spadną częstotliwość i skala rosyjskich uderzeń na Ukrainę, to mogło coś być na rzeczy.