USA bombardują Iran. To była 12. noc ataków z rzędu
Najważniejsze informacje: Wojska USA po raz 12. z rzędu zaatakowały irańskie cele wojskowe, koncentrując się na infrastrukturze morskiej i lotniczej.Operacja trwała trzy godziny i została przeprowadzona na bezpośredni rozkaz prezydenta Donalda Trumpa.Szef irańskiej dyplomacji zapowiedział zdecydowaną odpowiedź, uznając za cele ataków również państwa wspierające amerykańską ofensywę. Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) poinformowało w nocy ze środy na czwartek o zakończeniu kolejnej fazy operacji w Iranie. Uderzenia wymierzono w obiekty związane z irańską marynarką wojenną, magazyny rakiet i dronów, nabrzeżne ośrodki rozpoznania oraz elementy obrony przeciwlotniczej. "Uderzenia dodatkowo zmniejszyły zdolności Iranu do atakowania cywilnych marynarzy i statków handlowych" - napisano w komunikacie CENTCOM. Operacja rozpoczęła się o godzinie 23:30 czasu polskiego na rozkaz prezydenta Donalda Trumpa. Zgodnie z informacjami amerykańskiego dowództwa ataki zakończyły się po trzech godzinach. Działania te są kontynuacją lipcowej ofensywy, w ramach której wojska USA uderzyły w dziesiątki obiektów wojskowych, utrzymując blokadę morską Iranu. CENTCOM przekazało, że przekierowano dziewięć statków handlowych, a jeden unieruchomiono, by zablokować ruch w irańskich portach. Doniesienia o wybuchach i reakcja Teheranu Irańskie media państwowe poinformowały, że wybuchy były słyszane w mieście Ahwaz na południowym zachodzie kraju oraz w nadmorskich miejscowościach nad Zatoką Omańską w pobliżu cieśniny Ormuz. Pojawiły się także nieoficjalne doniesienia o dwóch ofiarach śmiertelnych na granicy irańsko-irackiej. Jeszcze przed rozpoczęciem nocnych ataków szef irańskiego MSZ Abbas Aragczi oświadczył, że Teheran udzieli "potężnej i decydującej odpowiedzi". - Ci, którzy wspierają taką agresję w jakikolwiek sposób również zostaną uznani za uprawnione cele - dodał szef irańskiej dyplomacji. Napięcia na kluczowych szlakach handlowych Eskalacja konfliktu wpływa na bezpieczeństwo w całym regionie. Armia Kuwejtu poinformowała o przechwytywaniu dronów wystrzeliwanych z terytorium Iranu. Jednocześnie wspierani przez Teheran jemeńscy rebelianci Huti przyznali się do ataku na dwa saudyjskie tankowce na Morzu Czerwonym. Z powodu wojny między Izraelem a Iranem oraz blokady cieśniny Ormuz, Arabia Saudyjska zmuszona była zwiększyć eksport ropy przez porty nad Morzem Czerwonym. Bojownicy Huti grożą jednak blokadą również tych szlaków, co skłania część armatorów do omijania i tego akwenu. Mimo tych gróźb agencja Reutera podała w nocy ze środy na czwartek, że dwa duże chińskie tankowce przewożące 4 miliony baryłek saudyjskiej ropy powróciły na Morze Czerwone.